Scenariusz z "Psów"

Występują:

Franz Mauer - Bogusław Linda
Olo - Marek Kondrat
Nowy - Cezary Pazura
Gross - Janusz Gajos
Angela - Agnieszka Jaskółka
Stopczyk - Edward Linde-Lubaszenko
Wencel - Zbigniew Zapasiewicz
Walenda - Jan Machulski
Major Bień - Aleksander Bednarz
Jerzyk - Tadeusz Szymków
Kazek - Marek Frąckowiak
Dziadek - Ryszard Fischbach
Student - Witold Biliński
Młody - Olaf Lubaszenko
Kaniewski - Zbigniew Bielski
Wawro - Tomasz Dedek
Wielki Słaby - Tadeusz Huk

Reżyseria:
     Władysław Pasikowski



Scena 1 - przesłuchanie przez Komisję Weryfikacyjną.

Wencel: Przed Komisją Weryfikacyjną staje porucznik Franciszek Mauer. Lat 37, żonaty, jedno dziecko. Studia prawnicze w Krakowie ukończone w 78r, z wyróżnieniem. W tym samym roku podejmuje pracę w resorcie... W roku 80-tym żeni się z Mileną Kurzepą, córką ówczesnego wiceministra Spraw Wewnętrznych. Natychmiastowy awans w grudniu 80r. 31 nagan, 18 pochwał, dwie na wniosek ministra Spraw Wewnętrznych Rosyjskiej Republiki Federacyjnej. Trzykrotnie cofnięte dyscyplinarne zwolnienie ze służby, szczegółów brak... panie Mauer, co pan zrobił w sprawie kapitana Nowakowskiego, usiłującego w 80r założyć wolne związki zawodowe w resorcie?
Franz: Odstrzeliłem mu łeb, z Mauzera 7,8 milimetra.
Wncel: Może pan to wyjaśnić?
Franz: Nowakowski zabił żonę i uprowadził córkę na dach grożąc, że ją zrzuci jeśli nie spełnią jego żądań.
Ktoś z Komisji: Jakich żądań?
Franz: Rejestracji wolnych związków zawodowych i dwa dwieście podwyżki...
Wencel: No i co?
Franz: I wszedłem na komin elektrociepłowni i strzeliłem mu w łeb... co tu jeszcze wyjaśniać?
Wencel: I dali panu za to medal?
Franz: Komuś się spodobało, że jednym strzałem z 220 metrów trafiłem faceta w skroń... to mnie awansowali i zaczęli zapraszać na balowania...
Ktoś z Komisji: Czy znał pan wcześniej kapitana Nowakowskiego?
Franz: Studiowaliśmy razem prawo, Witek... kapitan Nowakowski był moim... kolegą moim był...



Scena 2 - w nocy, na wysypisku śmieci.

Franz: Co? Co? Tylu ich?
Stopczyk: Żartujesz, to tylko z ostatnich dwóch lat. Z dwóch województw...
Jerzyk: Panie poruczniku, co teraz będzie?
Franz: Nic, będzie tak samo... albo lepiej...



Scena 3 - rozmowa w kawiarni.

Angela: Okay, najadłam się, teraz możesz mnie przelecieć... No co jest? Nie chcesz mnie? Ty chyba nie odwieziesz mnie spowrotem?
Franz: Nie wiem co zrobię.
Angela: To po co mnie wyjąłeś?
Franz: Po to, żeby cię nie zerżnął ten rzeźnik w szelkach.
Angela: Jeśli tak, to spóźniłeś się o 22 dechy...
Franz: Masz jakiś dom, rodzinę?
Angela: Mówią, że mam ojca księdza, a ty?
Franz: Żonę mam, w Ameryce, zostawiła mnie...
Angela: Głupia cipa.
Franz: Zabrała mojego syna... Mam jeszcze brata w Ockland, w Nowej Zelandii.
Angela: To co tu robisz?
Franz: Pytasz o brata, czy o żonę?
Angela: O synka.
Franz: Porządek tu robię...
Angela: Fajny masz ten samochód.
Franz: Żony...
Angela: No ja myślę, że nie z pensji psa... Co ci jeszcze zostawiła?
Franz: Nic, wszystko mi zabrała.
Angela: Dlaczego odeszła?
Franz: Normalnie, bo to zła kobieta była...
Angela: A ty jesteś bez winy?
Franz: Ja jestem święty...



Scena 4 - w stołówce MSW.

Stopczyk: Komisję mi skurwysyny przysłali, Budowlaną. Dom na działce będą mi rozbierać, czy aby na pewno z materiałów odpadowych... Faktur chcą! A kto kurwa tyle lat faktury trzyma?!
Olo: Wczoraj mówiłeś, że masz...
Stopczyk: Olo! Ty się kurwa ode mnie odpierdol!!
Do stołu dosiada się Franz.
Franz: Wasze zdrowie.
Kazek: A w Łodzi ta pieprzona Komisja wywaliła tylko 20% stanu.
Stopczyk: Za to w Krakowie, kurwa 70.
Dziadek: Zawsze mówiłem, że trzeba ich było do lasu, póki jeszcze czas. A nie?
Franz: Tak jest. Kompania zwartych oddziałów, trochę piachu i dużo worków...
Franz zaczyna jeść obiad.
Franz: Przecież to się nie da jeść...
Olo: Kotlet z psa, trzeciej kategorii, pomielony razem z budą.
Kaniewski: Z suką...
Wawro: Wszystkich nie wyrzucą, policję polityczną muszą mieć, czy jak tam ta kurwa będzie się nazywać... No co? Jezuitów zatrudnią?
Jerzyk: Policję polityczną to oni między sobą wybiorą, nas najwyżej na stójkowych wezmą.
Dziadek: A żeby choć stójkowych... Wam to dobrze, wy młodzi jesteście, a ja co? Na bruk?! A gdzie ja teraz robotę znajdę, jak tylko przesłuchiwać umie?
Franz: W Polskich Nagraniach, idź tam Dziadek na łowcę talentów.
Stopczyk: No, kończcie flaszkę i do domu. W nocy ognisko...
Olo: Dużo tego?
Stopczyk: No, ze trzy ciężarówki.
Po chwili zwraca się do Franza.
Stopczyk: Franz, piłeś najmniej, pójdziesz ze mną do szefa. A reszta spać, żebyście mi w nocy nie marudzili. Dzisiaj puszczamy z dymem całą naszą pieprzoną przeszłość...



Scena 5 - w gabinecie majora Walendy, ich przełożonego.

Walenda: Stopczyk, co wy tam palicie?
Stopczyk: Ja? Radomskie... ale jak pan major woli, to Franz ma Camele.
Walenda: Co ty pierdolisz za uszami Stopczyk... na wysypisku, co palicie po nocach?
Stopczyk: A... takie tam szpargały... budynek idzie do Służby Zdrowia, nie, no to się pali takie faktury za odzież, za środki czystości, za materiały ubiurowe. Ja wiem, że to powinno iść na makulaturę, ale kto to teraz skupuje, nie?... ja panu powiem panie majorze, to była tajemnica...
Walenda: Stopczyk, wy wyżej wała nie podskoczycie, to nie róbcie sobie jaj. Panowie mówią, że akta palicie...
Stopczyk: Jakie akta?
Po chwili do pokoju zostaje wprowadzony Nowy.
Nowy: Kapitan Stopczyk, wraz z obecnymi tu oficerami, umówili się kwadrans temu podczas libacji alkoholowej w stołówce firmy, na palanie akt operacyjnych. Dzisiejszej nocy, w miejscu mi nieznanym.
Walenda: Co wy na to, Stopczyk?
Stopczyk: Nie wierzę.
Walenda: Ja też nie... co odpowiecie na ten zarzut?!
Franz i Olo podchodzą do Nowego.
Franz: Olo, czujesz?
Olo: Tak, ale to nie gówno... to padlina... jak taki zaczyna od kapowania, to na czym skończy?
Franz: Na Powązkach...



Scena 6 - przy kominku, w domu Franza.

Olo: Wyleją nas, na zbity pysk. Ale nie martw się, otworzymy sobie sklep z bronią. Wiesz kto nam da koncesję? Ten łysy, ze Śródmieścia.
Franz: Wolski.
Olo: O, Wolski...
Franz: Drugi zawał, jest na rencie.
Olo: To sex-schop... ale jego miny nigdy nie zapomnę...



Scena 7 - na kanapie, w domu Franza.

Angela: Fajny jest ten Olo, nie? Taki śmieszny. Dawno się znacie?
Franz: Dawno...
Angela: Ani razu nie dał mi do zrozumienia, że jestem gówniarą, przecież jest w twoim wieku, albo jeszcze starszy... Ojej, nie to chciałam powiedzieć... rozumiesz?
Franz: Jezu, ale ty piękna jesteś...
Angela: Franz, chodźmy do łóżka. Przecież to głupie, że śpimy osobno. Nie daj się prosić, nie zawiedziesz się, zobaczysz, no choć... chociaż raz...
Franz: Nie...
Angela: Czemu?
Franz: Bo jakoś ci nie ufam i jakoś cię nie kocham.
Angela: Proszę, to tylko seks, coś ty taki święty...
Sięga do jego spodni.
Franz: Spokój mi tu!
Angela: Ty się mnie brzydzisz, że spałam z tamtymi wszystkimi facetami.
Franz: Nie... brzydziłbym się siebie, gdybym ci to zrobił, rozumiesz?
Angela: A kiedyś, za 10 lat, pokochasz mnie?
Franz: Pierwsza się o tym dowiesz.
Angela: A jak?
Franz: Spać... idź spać...



Scena 8 - na wysypisku.

Olo: Piękny sprzęt Waldziu. Co to, od firmy dostałeś?
Nowy: Nie od kolegi, pożyczyłem, bo co?
Olo: Od kolegi... to ty masz kolegów?
Nowy: Mam. Uważaj, bo drogi.
Olo: Drogi?
Olo wyrzuca mu aparat w krzaki.
Nowy: Jezus, Jezus, Jezus Maria, ty, ty kurwa, ty, co ty, ty, kompletnie ci odbiło!? Jezus, wy wszyscy jesteście pojebani! Was nie można sądzić, was trzeba leczyć... Aparat mi wyrzucił, kurwa...
Olo zrzuca Nowego z górki i łapie za kark.
Olo: Co ty kurwa gnoju myślisz?! Że to są żarty, że to jest jakaś gówniana gra o stołki?! Co?! Tu wale idzie o życie, rozumiesz?! Ile ty masz lat?! Co! Co ty chcesz zrobić!? Co chcesz zrobić?! Zagazować 50 tysięcy agentów i informatorów, tak?! O to ci chodzi?! Krwi ci potrzeba gnoju jeden! Tak?! Jak dorośniesz, to zrozumiesz, że polityka to nie jest dziennik telewizyjny! Polityka to jesteśmy my! Tu na tym wysypisku śmieci! Albo stąd uda nam się wyjść, albo tu zostaniemy na zawsze, palancie! Rozumiesz?!
Olo mierzy do Nowego z pistoletu.
Nowy: Oszalałeś...
Olo: Rozumiesz? Rozumiesz kurwa, czy nie?!
Strzela w kierunku Nowego. Po chwili podbiegają do nich pozostali ubole.
Kazek: Spudłowałeś z takiej odległości?
Olo: Rozumiesz?
Franz zwraca się do Nowego.
Franz: Co się tak kurwa patrzysz, nas tu nie ma.
Chwilę później Nowy cicho mówi:
Nowy: Chyba już pójdę, nie? Co tu będę tak sam siedział...



Scena 9 - przed Komisją Weryfikacyjną.

Wencel: Czy pan był świadkiem zajścia, kiedy to porucznik Żwirski użył broni palnej przeciwko jednemu z nowych oficerów, na wysypisku miejskim?
Franz: Nic mi o tym nie wiadomo. Spytajcie Ola, on będzie wiedział najlepiej, kogo ostatnio zabił...
Wencel: Pan mi nie udziela rad! To pan stoi przed Komisją, a nie ja.
Franz: Czasy się zmieniają, ale pan zawsze jest w Komisjach...
Kobieta z Komisji: Czy jest pan gotów stać na straży porządku prawnego, odnowionej, demokratycznej Rzeczpospolitej Polski?
Franz: Bezapelacyjnie, do samego końca... mojego lub jej...



Scena 10 - w barze. Olo je obiad i pije wódkę.

Olo: Co jest? Zamknąłem cię kiedyś? Wziąłem łapówkę i się nie wywiązałem? No co ci zrobiłem, że się tak przysiadasz jak do swojego?
Gross: Wyrzucili?
Olo: Wyrzucili. Wszystkich zostawili, a mnie na pysk. Ale mam jeszcze dosyć znajomości żeby cię kazać zamknąć.
Gross zwraca się do kelnera.
Gross: Whisky z Colą.
Olo: A złoty zegarek też ma?
Gross pokazuje mu złoty zegarek.
Olo: To jednak każę cię zamknąć.
Gross: Nie dasz rady... byłem wyższy stopniem.
Olo: Czekaj, czekaj... ty jesteś z Lublina, Gross, major...
Kelner: Tego co pan chciał to nie ma, wódka może być?
Gross przytakuje.
Gross: Mam pracę dla ciebie.
Olo: Jaką?
Gross: Za ile, nie pytasz?
Olo: Jak mi powiesz jaką, to ja ci powiem za ile.
Gross: Posiedzimy rok na bezrobociu, to inaczej będziemy gadać...
Olo: Jestem mechanikiem, nie muszę być ubolem.
Gross: Jeszcze nie słyszałem, żeby któremuś z naszych dali pracę. Chyba jako wykidajło.
Olo: Gorsze rzeczy się robiło, nie?
Gross: A Franz Mauer, gdzie?
Olo: Świętuje służbę u nowych panów.
Gross: Jednak go nie zwolnili...
Po chwili dodaje:
Gross: Na pohybel czarnym.
Olo: Na pohybel... czarnym i czerwonym.
Gross: Na pohybel wszystkim... to jest ładny toast, co?
Olo: No, za to z tobą wypiję...



Scena 11 - w łazience w domu Franza.

Franz: Cześć.
Angela leży w wannie.
Angela: Zrobiłam kolację, polędwicę. Ale chyba wszystko już wystygło.
Franz: Przepraszam, piłem z kolegami, przenieśli nas do kryminalnej, bez Ola...
Angela: To źle?
Franz: No, tylko dla Ola...
Po chwili dodaje:
Franz: Do szkoły trzeba by cię posłać.
Angela: Znów mnie wszyscy będą pierdolić.
Franz: No to jest argument przeciwko szkole...
Angela: Zazdrosny jesteś.
Franz: Spadaj...
Angela wychodzi z wanny i wtula się w jego plecy.
Angela: Jak ci się podoba moje siedemnastoletnie ciało?
Franz: Ty stara dupa jesteś.
Po chwili Angela pyta:
Angela: Dlaczego ona cię zostawiła?
Franz: Moja żona? Bo to suka była, mówiłem ci...
Angela: Nie wiem, za co cię lubię... chyba za uśmiech.
Uśmiechnij się.
Franz: Co jest? Koncert życzeń?
Angela: Proszę...
Franz: Nie chce mi się.
Angela: Nigdy cię nie zostawię...



Scena 12 - w MSW.

Bień: Nazywam się major Bień i mam stopień majora. Od wczoraj jesteście moimi podwładnymi, a ja jestem waszym bezpośrednim przełożonym. Teraz jesteście w policji, a nie w ubecji. Wiecie jaka jest różnica? W ubecji nic się nie robiło i brało się za to duże pieniądze, a w policji trzeba będzie charować no-stop i nie będzie za to żadnych kokosów. Nikt nie będzie tu miał trzydziestu nagan, bo po drugiej wyleci na zbity pysk i też generał nie pomoże.
Po chwili.
Bień: W nocy w motelu zdejmujemy szajkę przemytników samochodów. Kradną w Niemczech i przez terytorium naszego kraju przemycają do Rosji, ciężkie pieniądze. Jak mi kto z was, weźmie od nich działkę, to mu ją osobiście wepchnę w gardło tak głęboko, że mu dupą wyjdzie!



Scena 13 - nad rzeką.

Jeden z mafii: Na działkę ładne miejsce, nie?
Gross: Jak jutro skasujemy tego łącznika, to se kurwa kupisz wszystko. Razem z tą rzeką, do tamtych kominów.
Ten sam: Ta... myślisz, że nie kłamał?
Gross: Z akumulatorem na jajach jeszcze nikt nie kłamał...
Ten sam: Długo się trzymał, twardziel. Nie wypłynie?
Gross: Nigdy nie wypływali...



Scena 14 - dialogi z akcji w motelu Max.

Jerzyk: Franz, Franz... tu Jerzyk, zgłoś się?
Franz: Franz, zgłaszam się, odbiór.
Jerzyk: Nic się nie dzieje, ciągle pali już dziesiątego... Franz, strasznie tu spicniałem od wiatru, wyślij mi kogoś na zmianę, odbiór.
Franz: Poproś Nowego, to jego akcja.
Jerzyk: Bez odbioru.
Po chwili mówi sam do siebie.
Jerzyk: O nic kapusia nie będę prosił, niech mnie w dupę pocałuje.

Student: Franz? Panie poruczniku?! Kawę panu przyniosłem... panie poruczniku?! Kawa stygnie...
Franz zachodzi go od tyłu.
Student: Ale mnie pan porucznik przestraszył.
Franz: Co się tak drzesz?
Student: No kawę panu przyniosłem, stygnie.
Franz: Dzięki...
Student: Pan porucznik to pewnie nie pamięta, ale myśmy razem w te cholerne ulewy zdejmowali nadajnik, na bloku, na Mokotowskiej. W październiku 82-go.
Franz: I co? Do kryminalnej się przeniosłeś?
Student: U was to nie jest robota, bywało, że na korytarzu na Rakowieckiej skutych kumpli spotykałem, to nie wiedziałem co z oczami zrobić...
Franz: Ich? Wykłuć... a jak się będziesz tak darł na akcji, to cię przeniosą do drogówki...

Kazek: Nie macie prawa, jestem docentem nauk politycznych. A fujara mu się majtała aż do kolan...
Dziadek: No bez przesady.
Kazek: No tak, w życiu większego nie widziałem.
Dziadek: E, ty tam dużo widziałeś.

Jerzyk woła z dachu.
Jerzyk: Franz! Franz! Co za burdel! Franz!! A to gnojki!...
Zaczyna rzucać jedzeniem w samochód, w którym siedzi Nowy, Kazek i Dziadek.
Kazek: No co, kurwa? Wojna już się skończyła...
Dziadek zwraca się do Nowego.
Dziadek: Może pan sprawdzi panie kolego, może to pańscy coś tam nowego wprowadzili.
Nowy wysiada z samochodu.
Jerzyk: Nareszcie.
Nowy: Co jest?
Jerzyk: Światło zgasił, albo wyszedł, albo po ciemku siedzi.
Nowy: To leć człowieku, sprawdź! Zdejmujemy go!
Jerzyk: Co jest kurwa!! Ja mam sam iść?!
Nowy: Zaraz dojdziemy! Tylko ludzi pozbieram...
Jerzyk: Do dupy z taką robotą!

Nowy: Student! Student!
Student: Co jest?
Nowy: Mauera wołaj, zdejmujemy gościa!
Student: Zadzwonić poszedł.
Nowy: To go wołaj! Co to kurwa jest, piknik?! Gdzie jest Młody?
Student: W barze, czeka na hamburgery. O, idzie...
Nowy: Młody rzuć to i szukaj Franza.
Młody: Poczekaj kurwa, jak zjem!
Nowy: Natychmiast, to jest rozkaz!
Młody: Twarzą wyjeżdża gnój jeden, a nasze gorzały siorpie... Student! Gdzie jest Franz?!
Student: Zadzwonić poszedł, no...
Młody: To wołaj go kurwa, bliżej masz, nie?!

Kazek: Panienki na wycieczce?
Prostytutka 1: W pracy ty kutasie...
Prostytutka 2: Ale się nie przekonasz, bo cię na to nie stać.
Kazek: Cielęcinki? Zaczekajcie...

Franz: Młody!
Młody: Ale ja nie mam broni! Jezu, jest u rusznikarza!
Nowy: Dawaj Młody, wchodzimy!
Młody: Nie mam broni! Nie mam kurwa broni!!
Po chwili.
Student: Ty, Młody, jaki my tu mamy kod?
Młody: Nie wiem kurwa, pistolet mi daj, mój jest kurwa w naprawie!
Student: O Jezu, zostaw.
Młody: Puść mnie! Zamknij się!
Młody oddala się do motelu.
Student: Młody! Magazynek...

Nowy: Co robimy?
Franz: A skąd ja kurwa mam wiedzieć?!

Nowy: Ale jeszcze nigdy do nikogo nie strzelałem.
Franz: Kurwa żesz twoja mać, masz zabić każdego, uzbrojonego skurwysyna, zanim on mnie zabije, rozumiesz?
Nowy: Dobra...

Kazek: Ja chcę do biura, ja dobrze piszę na maszynie... ja chcę kurwa do biura... ja się przydam... ja znam całą opozycję...
Franz: Już nie ma opozycji, teraz to kurwa twoi zwierzchnicy!

Jerzyk: Dziadka zabili, pierdolę to, co się tutaj dzieje... co to kurwa jest? Co to kurwa jest?! Mam zdychać za 2 miliony?... Pierdolę to, strzelali do mnie, rozumiesz?! No co się tak gapicie? Nie po to studiowałem, nie po to żeby mnie zastrzelili... Co to kurwa jest?! Mam to w dupie... o co tu chodzi?...



Scena 15 - w szpitalu. Nowy idzie w kierunku Franza.

Nowy: Zabiję cię ty skurwysynu...
Major Bień powstrzymuje go.
Bień: Spokój!
Nowy: Pierdolę to Jezu, kurwa w grobie będę spokojny! Ty wiesz dlaczego oni nie żyją? Wiesz? Wiesz dlaczego? Dziadek i Student, wiesz? Kurwa bo ten skurwiel poszedł zatelefonować, rozumiesz, kurwa! Rozumiesz on musiał zatelefonować i nie było go jak miał kurwa czekać!! Kurwa przecież stary oni nie żyją, rozumiesz... kurwa, nie żyją... Zamknij się! Błagam cię zamknij się! Nie śmiej mi kurwa nawet ust otworzyć! Rozumiesz? Kurwa! Kurwa!! Kurwa!!!
Nowy tłucze krzesłem o szklane, szpitalne szafki.
Nowy: Już nikt przez ciebie nie zginie ubeku pierdolony! Nikt więcej, nikt! Kurwa nikt! Nikt...



Scena 16 - w łóżku z Franzem i Angelą.

Angela: Ale przestaniesz, jak mnie będzie bolało?
Franz: Przestań się wygłupiać...
Angela: Ale przestaniesz?
Franz: Wpuść mnie.
Angela: To już? Cały?...
Franz: Mała, obejmij mnie... nie rękoma wariatko...
Angela: Nie umiem.
Franz: Obejmij mnie...
Angela: Tak? Kochaj mnie Franz...
Nieco później.
Angela: Miau...
Franz: Co?
Angela: Podobało mi się...



Scena 17 - w restauracji.

Olo: Sie masz, przepraszam cię, co się stało?
Franz: Dziadek i Student nie żyją, Młody umrze lada chwila, Kazek zwariował, a Jerzyk jest ranny, ciężko... pojechaliśmy do hotelu Max zdjąć jakiś przemytników samochodów... ale to nie byli przemytnicy samochodów. Strzelali do nas jak do tarcz. Facet, którego obserwowaliśmy... rozpruli go, wyrwali mu język, wydłubali oczy... wiedzieli, że jesteśmy glinami, a mimo to strzelali do nas, jak do psów... Olo, oni nie żyją...
Olo: Co w firmie na to?
Franz: Bień wypisuje raporty, o konieczności użycia broni palnej w miejscu publicznym...
Franz uderza dłonią w stół.
Franz: Olo! W każdym normalnym kraju te skurwysyny byłyby już ścierwem!
Olo: Cicho bądź... Co chcesz zrobić?
Franz: Ja jestem wyłączony, Nowy napisał raport, że to przeze mnie ta rzeź.



Scena 18 - przy samochodzie.

Franz: Zabierz mnie od tych gnoi i wrzuć mnie do śledztwa.
Bień: A któż ty jesteś? Ty i ta cała banda ubeków.
Franz: Przestań mnie traktować jak ubeka, a zacznij jak policjanta.
Bień: Nikt cię nie traktuje jak policjanta. Nawet ci co do was strzelali, bo do policjantów się nie strzela... Jesteś tylko szpiclem, któremu urwało się czerwone koryto. Przez 30 lat wysługiwali się mną tacy jak ty i Olo, a ludzie pluli mi na mundur! A teraz żaden z was nie będzie u mnie nawet popielniczek wytrząsał. Idź spać, Franz.
Major Bień odchodzi. Franz woła w jego kierunku.
Franz: Bień! Jeszcze tu kurwa wrócimy!! Z Olem!



Scena 19 - w magazynach hotelowej stołówki.

Franz: Bluszcz, co tu robisz, powinieneś być w pierdlu.
Chemik: Ja mam chore serce, wezwij karetkę.
Franz zaczyna wymierzać mu ciosy w brzuch.
Franz: Nie łżyj skurwysynu, ty nie masz serca, wysłałeś brata na szafot.
Chemik: Proszę cię, karetkę...
Nowy: Franz, zostaw go, on jest chory.
Chemik: Lekarza...
Nowy: Franz, wezwijmy karetkę.
Chemik: Mam zawał, zabijesz mnie...
Nowy: Przestań do cholery! Co ty kurwa robisz?! Przecież on ma zawał!
Franz: Ja to wytrzymam, ty nie... kto cię wyciągnął? Kto cię wyciągnął?
Chemik: Jeżeli powiem, to mnie zabiją...
Franz: Jak nie powiesz, to ja cię zabiję.



Scena 20 - w samochodzie przed Teatrem Narodowym.

Gross: Franz to jest twój przyjaciel?
Olo: Nie... lubimy się...
Gross: Ta mała, to kto?
Olo: Nikt, kurewka taka. Franz się w niej zabujał.
Gross: Jak to zabujał się? Znaczy kocha ją, tak?... Ty ją dobrze znasz?
Olo: Spotkaliśmy się parę razy, na kolacji u Franza.
Gross: No to Olo, pogadaj z Franzem i załatw sprawę chemika, bo inaczej my będziemy musieli załatwić Franza, rozumiesz? I spotkaj się z tą małą, może ona go też kocha, to nam pomoże...



Scena 21 - w domu Franza.

Franz: Gdy odeszli czerwoni, pojawili się czarni, to cały ten burdel zamienili w cyrk z tresowanymi pieskami, biegającymi dookoła areny. A potem zobaczyłem ciało Studenta... z dwiema kulami w głowie. A Student miał odwagę zwolnić się ze służby i zostać zwykłym gliną.
Po chwili zwraca się do Ola.
Franz: Dolej jeszcze, jeśli mogę prosić...
Olo: Myślałeś kiedyś o pieniądzach? O dużych pieniądzach? Żeby je zdobyć? Milion baksów na przykład.
Franz: Olo... jeśli my nie powstrzymamy tych sukinsynów... to znaczy, że naprawdę jesteśmy materiałem odpadowym... i nasze miejsce jest na wysypisku śmieci.
Olo: Do czego my się w ogóle nadajemy?...
Franz: Jeśli nie będziemy policjantami, to będziemy nikim...
Angela: Po co?
Franz: Ktoś się rodzi księdzem, ktoś kurwą, a ktoś inny złodziejem... czasami ma to dobre strony, bo się można poznać.
Angela: Nie jestem nią.
Franz: Wiem... było piękno...



Scena 22 - w restauracji.

Gross: No i co z tym Franzem? Zwolni chemika?
Olo: Nie zwolni, ale jeszcze z nim pogadam...
Gross dodaje po chwili.
Gross: Teraz to już ja z nim pogadam...



Scena 22 - rozmowa Franza i Angeli przez telefon.

Franz: Tak?
Angela: Miau...
Franz: Cześć maleńka, dla kogo teraz miauczysz?
Angela: Przecież wiesz...
Franz: Nie, nie wiem, powiedz mi.
Angela: Nie, nie powiem...
Franz: Po prostu powiedz, jestem za stary, wiesz, nie potnę się...
Angela: Przecież wiesz...
Franz: Nie, nie wiem...
Angela: No...
Franz: Kto to jest, nie będę krzyczał, nie bój się.
Angela: Wiem, że nie będziesz krzyczał, ty nigdy nie krzyczysz...
Franz: Kto to jest?
Angela: No, wiesz...
Franz: Kto?
Angela: Olo...
Po chwili Franz cicho dodaje:
Franz: Nie chce mi się z tobą gadać...



Scena 23 - scena w szpitalu.

Franz: Dzięki, że wróciłeś wtedy...
Nowy: My psy, musimy się trzymać razem... Franz, będę za ciebie robił porządek.
Franz: Wiem... mnie zamieć na osobną stertę...



Scena 24 - przed więzieniem.

Chemik: Ale ty jesteś uparty.
Franz siedzi w samochodzie i trzyma broń.
Franz: Wsiadaj.
Chemik: Odpierdol się, bo zawołam policję.
Franz: To ja jestem policja.
Chemik: Ty jesteś nikim.
Franz: Wsiadaj, bo ci łeb rozwalę!
Chemik: Ty kurwa, tobie do końca odpierdoliło, co ty chcesz mnie załatwić w biały dzień? Przecież tu jest stu świadków. Co ty myślisz, świrusie jeden, że mnie przestraszysz?
Franz: Myślę, że cię zabiję, jak nie wsiądziesz...



Scena 25 - w posiadłości jednego z braci Słabych.

Wielki Słaby: Pan wybaczy, że będę pracował ale mam pilną robotę... trumnę dla brata szykuję. Pan mówi, ja słucham.
Franz: Mają nad panem przewagę, mają kontakty ze służby i doświadczenie. Potrafią znaleźć, wyśledzić, zaplanować i zabić. Byli szkoleni, byli dobrymi ubekami. Byli w najlepiej zorganizowanej mafii na świecie... Ta robota to dla nich rutyna, a dla pańskich chłopców ze strzelbami to szczyt możliwości.
Wielki Słaby: I co pan radzi?
Franz: Wynająć takich jak oni, pozbawionych zajęcia ubeków...
Wielki Słaby: To dlatego przywiózł mi pan tego chemika.
Franz: Nie trzeba go grzebać, trzeba go kupić.
Wielki Słaby: Nie da się kupić, będzie się bał tamtych.
Franz: Tamtymi to ja się zajmę. Usunę ich za pół balona...
Wielki Słaby: Sam?
Franz: Sam.
Wielki Słaby: Jak pan to zrobi?
Franz cicho mówi:
Franz: A zabiję ich wszystkich...



Scena 26 - w opuszczonej fabryce.

Franz: Ale kto umarł, ten nie żyje...
Franz zachodzi Ola od tyłu i mierzy do niego z karabinu (z kałasznikowa).
Olo: Franz, nie wygłupiaj się, przecież jesteśmy przyjaciółmi, znamy się prawie 20 lat... Co ty myślisz, że to ja strzelałem? To nie ja, to ten świr, ja tylko wykonałem wyrok na skurwysynie. Błagam cię, Franz uspokój się, przecież sam mówiłeś, że trzeba robić porządek, no?... Myślisz, że ja zdradziłem? Ja nikogo nie zdradziłem, ciebie nie zdradziłem Franz... Przecież parę razy chcieli cię stuknąć, nie pozwoliłem im... Franz, na co miałem czekać? Robiłem to samo co ty, na sądy miałem czekać? Skoczyłem do gardła skurwysynom!...
Franz: Pierdolisz...
Olo: Nie, przysięgam ci, mówię prawdę Franz.
Franz: Pierdolisz moją kobietę...
Olo: Dlaczego?...
Franz powoli mówi:
Franz: W imię zasad, skurwysynu...



Scena 27 - rozmowa przez więzienny telefon.

Angela: Miau...
Franz: Tak?...
Angela: To ja.
Franz: Kto?
Angela: Angelika.
Franz cicho mówi:
Franz: Nie chce mi się z tobą gadać...

Script znajduje się na stronie KMKKP prowadzonej przez MeW@sH`a