Scenariusz z "Psów II: Ostatnia krew"

Występują:

Franz Mauer - Bogusław Linda
Wolf - Artur Żmijewski
Nowy - Cezary Pazura
Nadia - Magdalena Dandouran
Sawczuk - Walerij Prijomychow
Płk. Jakuszyn - Siergiej Szakurow
Ganz - Piotr Zajczenko
Major Bień - Aleksander Bednarz
Stopczyk - Edward Linde-Lubaszenko
Walenda - Jan Machulski
Maszynista - Ryszard Kołtys

Reżyseria:
     Władysław Pasikowski





Scena 1 - film z wojny w byłej Jugosławii.

Żołnierz: Hej. Człowieku, nie masz tam za mało światła? Choć, coś ci pokażę. Chcę żebyś to sfilmował... Uważacie nas za dzikusów, pozbawionych kultury, co? A ja na przykład 9 lat uczyłem się łaciny... Zrób ujęcie klasyczne, żebym był w samym środku kadru.
Kobieta: Zabili mi syna...
Żołnierz: Kręć to. Nasz robota.
Wskazuje na mężczyznę powieszonego na palu.
Żołnierz: Załatwiliśmy ich człowieku, jak za porucznika...



Scena 2 - w celi więziennej. Franz robi pompki, jego towarzysz opowiada mu historię.

Więzień: Niech będzie pochwalony pan nasz Jezus Chrystus... Koło Szecherezady przechodziłem i patrzę stoi ta kobita, tak jakoś biednie wyglądała, a ja w Boga wierzę, to żal mi się jej zrobiło. No to mówię pójdziesz ze mną, tu niedaleko... do Wielkiego Ryśka. Rysiek ma melinę, całkiem niedrogo bierze. Śledzia można tam kupić i szarnę to jego teść, to takie robi, że to lepsze niż szynka, ja wolę. To wypiliśmy tam pół baksa z nią i z Ryśkiem i ona mówi, że ma dzieci. Duże? Pytam. A ona mówi, że no jedno cztery, drugie dwa... nie dwa i pół, nie dobrze mówię, cztery i pół i dwa lata. To miałem akurat te pieniądze, co dostałem jak wychodziłem, to dałem. No niech kobita kupi jakieś pomarańcze tym dzieciom, akurat tak się Wigilia jakoś zbliżała... cukierki jakieś... no niech dzieci takie coś mają od życia, nie... Ty, ja potem wchodzę do Starego Mordziatego, znasz Starego Mordziatego, on też ma melinę, tylko droższą... ja patrzę, a ta kurwa tam z tym Starym Mordziatym siedzi i wódkę pije... i tak żeby nie skłamać, no pół litra tak do połowy już odpite. To ja mówię, to ja po to ci dałem pieniądze, żebyś dzieciom pomarańcze kupiła, mówię, a ty tutaj na melinie z pijakami wódkę pijesz?... No to ci mówię, to tak jak stałem, tak ją jebłem młotkiem, no... takim z półtora kilowym. No ze łba nie było co zbierać... wyrwałem chwasta...
Sięga po papierosa, Franz przypala mu go.
Więzień: Jednego zapalę... A tu w więzieniu to się bali ze mną pod celą siedzieć. Buntowały się gary jebane... A jeden taki Zięba Karol, to się kurwa wszędzie chwalił, że się kurwa niczego nie boi. To ja pytam go, bo przedtem z nim tutaj siedziałem. Jak to Karolku, niczego się nie boisz? Bo ja w Boga wierzę. A w papieża? To on mówi, że jakby go na długość ręki dopuścili, to by zajebał. Ojca Świętego... Mówię, a jakbyś dzieci miał? To on mówi, że by dzieciora wziął i na żywca przez główkę do drzwi przybił, takim gwoździem... To ja sobie myślę, to po co taki człowiek żyje? Po co taki człowiek żyje? Jak ten chwast... wyrwałem chwasta, ale że była już cisza nocna, to nie chciałem wołać klawisza, to zameldowałem przy misce...
Franz: Dosyć...
Więzień: Co?
Franz: Skończysz jutro.
Więzień: Jutro niemożliwe... jutro mnie nie będzie...
W tym momencie wpadają strażnicy i zabierają go na egzekucję.



Scena 3 - Franz wychodzi z więzienia. Przyjeżdża po niego Nowy.

Nowy: Franz? Cześć... nie poznajesz mnie?
Franz: Axle Rose...
Nowy: Waldek Morawiec, Nowy... cześć. Chodź, wsiadaj. Kupę lat... cztery nie? Wyszedłeś za dobre sprawowanie?
Franz: Za dolary brata, z Nowej Zelandii.
Nowy: Kurna, ale się cieszę. Ty, a wiesz, ta twoja Angela to ona do Paryża wyjechała...
Franz: Aha...
Nowy: Jedźmy. Życie stygnie.



Scena 4 - w pokoju MSW.

Bień: Zwalniam pana, panie Radku. Chociaż między nami mówiąc, wiem, że prowadzi pan zaciąg do armii serbskiej, ale... mam nadzieję, że prokuratura nie umorzy śledztwa przeciwko panu i za następnym razem pogwarzymy sobie dłużej niż 48 godzin... No i co? Nic pan nie powie?
Wolf: W Stanach mówiłem pierdol się sam, ale zdaje się pan to robi co dzień, więc...
Bień: No nie w te lata. Ale potrafię se jeszcze poradzić z takim gnojem jak ty.
Wolf: A czy pan je, czy roztrząsa?



Scena 5 - w apartamencie Sawczuka.

Sawczuk: Gdzie byłeś?
Wolf: Coś mnie zatrzymało...
Sawczuk: Policja?
Wolf: Nie ma sprawy, dam sobie radę.
Sawczuk: Piękna robota, siedemnasty wiek...
Sawczuk trzyma w dłoniach szablę.
Sawczuk: Wiesz dobrze, że stawką jest 20 milionów, więc nie przegraj tego...
Wolf: Bądź ostrożny... możesz na mnie polegać jak na Zawiszy.
Sawczuk: Na kim?... Znajdź zaufanych ludzi, których nie czepia się policja, jak na przykład ciebie.
Wolf: Znajdę.
Sawczuk: Wiesz gdzie?
Wolf: Wiem.



Scena 6 - w restauracji.

Wolf: Witaj Franz, poznaj Nadię. Nadiu, to jest Franz Mauer, mój najdawniejszy przyjaciel... Dzwoniłem, najpierw do pierdla, potem do huty no i cię znalazłem.
Franz: Po co?
Wolf: Żeby podziękować, że mnie nie wydałeś w śledztwie, ani na procesie, żeby pomóc, żeby się napić.
Franz: Tylko mineralną. Po wódce widzę wszędzie pluszowe zabawki.
Wolf zwraca się do kelnera.
Wolf: Panie! Litra wyborowej i ogórki.
Nieco później.
Franz: Pluszowy pingwin.
Wolf: Czy wiesz za co ja cię szanuję, Franz? Bo ty jesteś gość. Ty nie mógłbyś być ani szpiegiem, ani kapusiem, ani złodziejem. Z tobą można albo tak, albo tak...
Po chwili Wolf dodaje:
Wolf: Albo mnie zabijesz, albo będziesz ze mną pracował.
Franz: Nie zabiję cię, obiecuję, Radek... nigdy cię nie zabiję, zabiłbym ostatniego przyjaciela...
Wolf: To prawda, innych już zabiłeś... należało im się. Są ludzie, którzy nie rozumieją, że nie można rżnąć dziewczyn swoich kumpli. To się może udać przez miesiąc, pół roku, ale i tak kiedyś ich dopadnie sprawiedliwość...
Franz: Nawet 5 lat, ale w końcu zapłacą.
Wolf: A ty wiesz, kto to jest?
Wolf wskazuje na Nadię, która siedzi za nimi.
Franz: To chude, czarne, co... Nadia... pluszowa.
Wolf: To jest zdobycz wojenna, zdobyłem ją w Sarajewie. Kupiłem ją za skrzynkę Johnnie-Walkera... Chcesz? To ci ją sprzedam, po tej samej cenie.
Franz: Hm... a ona?
Wolf: Co ona? To jest mój jasyr... ty wiesz co się tam dzieje? Gdybym jej tu nie przywiózł, to by jej implantowali półdowcy... Kiedyś, przyprowadziliśmy jeńców do obozu i tam na wartowni stała taka micha pełna oczu. I te oczy tak poukładane jak ostrygi. I ja się pytam komendanta, po co to tu stoi? A on mówi, że tak jak rejestrują jeńców, to to tak stoi żeby robiło wrażenie... A Sawczuk pyta czy im się te oczy nie psują? A on mówi nie, codziennie mamy nowe... i że nie przyjmie naszych jeńców, bo już jest po szesnastej...
Franz: Twardy gość.
Wolf: Komendant.
Franz: Nie... Sawczuk.
Podchodzi kelner.
Kelner: Panowie jeszcze coś zamawiają?
Franz patrzy dłuższą chwilę na Nadię i mówi:
Franz: Skrzynkę Johnnie-Walkera...



Scena 7 - w wynajętym mieszkaniu Franza.

Nadia: Franz, będziesz jadł?
Franz: My wczoraj... ten, tego?
Nadia mówi po polsku z typowym wschodnim akcentem.
Nadia: Cztery razy.
Franz: Ty jesteś pewna, że to byłem ja?
Nadia: Naprawdę chcesz?
Franz: A Wolf?
Nadia: Jesteś mu winien skrzynkę whisky.
Franz: Nie zależy mu na tobie?
Nadia: Sam go spytaj, masz spotkanie za 20 minut...



Scena 8 - w barze.

Wolf: Jak było?
Aluzja do wczorajszej nocy. Po chwili Wolf zaczyna mówić o robocie.
Wolf: Wszystko jest legalne. Sawczuk, którego poznasz ma kontrakt na 40 tysięcy kałasznikowów do Albanii. Razy 500 dolców za sztukę to jest 20 milionów. Pojedziemy trzema ciężarówkami, ty, ja i ktoś trzeci, którego mi pomożesz znaleźć. Wchodzisz?
Franz: Tak...



Scena 9 - w gabinecie w MSW.

Stopczyk: A, jakże miło cię widzieć, Waldziu...
Nowy: Kapitan Stopczyk i major Walenda.
Walenda: Myślał, że nie żyjemy.
Stopczyk: Mam dla ciebie dwie wiadomości. Złą i złą. Pierwsza jest taka, że zostaliśmy twoimi przełożonymi. Ale nie na długo, bo druga jest taka, że zostajesz przeniesiony... Zgadnij gdzie?



Scena 10 - na skrzyżowaniu. Nowy kieruje ruchem. Franz podchodzi do niego.

Nowy: Powiedz tylko słowo, a koniec przyjaźni.
Franz: Stopczyk i Walenda wrócili do wydziału?
Nowy: Ha, ha, ha... po czym poznałeś?
Nowy krzyczy na samochód.
Nowy: No jedź! Co jest? Sajgon?!
Franz: Ile urlopu ci się należy?
Nowy: Jedenaście dni. Franz, odczep się, dobra? Ja mam żonę w ciąży i trójkę dzieci. Ja muszę zarabiać, a nie jeździć na nartach.
Franz: Nie na nartach, tylko na tirach. Załatw sobie jedynkę.
Nowy: Co?
Franz: Jedynkę. Na ciężarówkę z przyczepą.
Nowy: A po?...
Franz: A po trzysta milionów.
Nowy śmieje się i przestaje kierować ruchem.
Nowy: Ty, po ile?
Franz: Wołają jakiegoś barana. Myślę, że chodzi im o ciebie. I ubierz się ładnie.
Nowy: Znaczy, tak jak ty?
Franz: To nie elegancja. To żałoba...



Scena 11 - kolacja u Sawczuka.

Sawczuk: Panie Mauer, Wolf mówił, że kupił pan od niego broń i w czasie procesu zachowywał się pan bardzo dyskretnie... wie pan, że Wolf ryzykuje za was głową.
Nowy krztusi się po dostaniu pieniędzy w kopercie.
Sawczuk: Chce pan coś powiedzieć?
Nowy: Tak. Ja chciałem zapytać o deklarację końcowego przeznaczenia.
Wolf po cichu zwraca się do Franza.
Wolf: Skąd ty go wziąłeś? Płynął rynsztokiem?
Franz: Nie... stał na skrzyżowaniu...
Sawczuk: Mam deklarację. Broń jest przeznaczona dla Albanii. Jest zgoda ministra obrony i zarządzenie MSZ'tu. Może pan przejrzeć dokumenty... Jeśli się dogadaliśmy, jutro ruszacie do Radomia po próbne egzemplarze. Ma pan broń, Mauer?
Franz: Nie.
Sawczuk: A może zadzwonić na policję, żeby dali wam obstawę?
Franz: Nie.
Sawczuk: Na pewno?
Franz: Tak...
Sawczuk: Liczę na pana. Robi pan doskonałe wrażenie... zabił pan już kogoś?
Franz: Nie.
Sawczuk: Myślę, że zostaniemy przyjaciółmi.
Franz: A pan ma przyjaciół?
Sawczuk: Nie... pan także i może dlatego.



Scena 12 - na stacji benzynowej.

Wolf: Sprawdź bagażnik.
Nowy: Sprawdziłem.
Franz: To jeszcze raz!
Nowy: Co jest kurwa?! Chłopaka na posyłki se znajdźcie!
Wolf: Drugiego?
Po chwili gdy wracają z baru, nie ma ich samochodu.
Nowy: Jezu, Sawczuk nas zabije...
Wolf: Zgadłeś. Macie jeszcze jakieś pomysły? Kawy, może deser?
Nowy: Ty Wolf nie wkurzaj mnie! Sam jadłeś najwięcej, to się nie przypierdalaj, że to moja wina!
Wolf: Twoja wina, bo to był twój pieprzony pomysł!
Nowy: Odwal się, dobra!
Wolf: Nie, kurwa już cię słuchać nie mogę! Sawczuk nas zabije i będę miał święty spokój!
Nowy: Przecież to mówię! Franz!
Franz podchodzi do nich.
Franz: Dziesięć minut temu pojechał na Katowice.
Nowy: Ja to załatwię. Skurwysyny, no...
Wolf: Co załatwisz?!
Nowy: No co? Ten, samochód...
Wolf: Umiesz?
Nowy: Co?...
Wolf: Dobra, tego bierz...
Po chwili Wolf zwraca się do Franza.
Wolf: Dobry jest?
Franz: Najlepszy... każdą bryczkę robi w pięć sekund...



Scena 13 - na trasie, w pogoni za złodziejami samochodu.

Nowy: O Jezu!
Franz: Co?
Nowy: Cud, że żyjemy. Może jeszcze szybciej?!
Po chwili.
Nowy: A jak zjechali z trasy?
Franz: To leżymy...
Wolf: Jeszcze nie. Dopiero jak się Sawczuk dowie.
Nowy: Jest!
Franz: Gdzie?
Nowy: Na parkingu po prawej!
Po dotarciu na parking i pobiciu dwóch gości, okazuje się, że to nie ich samochód.
Nowy: To nie nasz! Ej! To nie nasz!
W bagażniku leży kiełbasa.
Nowy: Wurst, wurst... znaczy kiełbasa.
Po chwili znów jadą w samochodzie.
Nowy: Uwierzyłbyś, że faceci wożą wurst sześćsetą?
Franz: Nie, Sawczuk cię nie zabije, ja to zrobię.
Nowy: Ty Franz, odwal się ode mnie! Każdy się może pomylić.
Franz: Powiedz to tym z rożna.
Nowy: Może trzeba było im jakoś zabezpieczyć ten ruszt... bo ich ktoś okradnie!
Po chwili udaje im się złapać złodziei samochodu.
Wolf: Na ziemię! Kurwa! Bo cię zajebię! Twarzą do gleby, ręce na kark!
Nowy: Co to jest?! O Jezu, o Jezu, Jezu co teraz zrobimy?
Wolf: Zakopiemy ich.
Nowy: Oszalałeś, Wolf?!
Wolf: A co? Chciałeś ich podwieźć do autobusu?
Nowy: Nie pozwolę ich pozabijać... Co z wami jest?! Kurwa!! Oprzytomnijcie!
Franz: A kto mówi o zabijaniu? Zakopiemy ich żywcem...



Scena 14 - przy granicy.

Nowy: No ładnie, skradliśmy samochód, dokonaliśmy ciężkiego pobicia dwóch Bogu ducha winnych ludzi, a złodziei zostawiliśmy nago w lesie! Postrzeliliśmy człowieka z nielegalnie posiadanej broni! To czego ty kurwa jeszcze ode mnie chcesz?! Co?! Zostaliśmy, ja pierdolę, zostaliśmy bandytami, a ja jestem policjantem służby drogowej! Znaczy na urlopie... Ty, czego ty jeszcze ode mnie chcesz, Franz...
Franz: Zobacz z kim gadają, bo mnie łzy wzruszenia zalały oczy.
Nowy: Nie znam go. Ty, jak on to przewiezie?
Franz: Ma bagaż dyplomatyczny.
Nowy: No to jak to jest Polak, to się w MSZ'ecie sprawdzi, kto dziś wyjeżdżał, no nie?
Franz: A z takim ryjem, kim on może być... Tajem?



Scena 15 - w warszawskiej restauracji.

Stopczyk: Dobrze wyglądasz Franz. Utyłeś na państwowym wikcie. Co zamawiacie?
Franz przyszedł z Nadią.
Franz: To samo.
Stopczyk zwraca się do kelnera.
Stopczyk: Cztery wódki i Colę.
Walenda: No i jak tam?
Franz: Interes robię.
Walenda: I co ci potrzeba?
Franz: Teczki Sarzyńskiego...
Walenda: Oryginał, czy ksero?
Franz: Może być ksero, przeczytać chcę, nie lustrować.
Stopczyk: Sto... i coś na gościa nazwiskiem Wolf.
Franz: Co pan, panie kapitanie, ja nie jestem kapusiem...
Stopczyk: A my nie jesteśmy łapówkarzami... Mamy sprawę tego Wolfa w spadku po Bieniu, no i musimy coś z tym zrobić...
Franz: Umorzyć.
Walenda: A tak po prostu się nie da.
Franz: Sto pięćdziesiąt...
Stopczyk: Nie, Franz. Tu nie chodzi o drobne, a nas jest dwóch.
Franz: Dwieście...
Walenda: Zgoda.



Scena 16 - w mieście, wieczorem.

Nadia: Dlaczego ty nie rozmawiasz ze mną?
Franz: Czasem coś mówię...
Nadia: Chcesz mnie tylko do łóżka?
Franz: O Jezu...
Nadia: Nienawidzisz kobiet?
Franz: Bo mnie drogo kosztują, dałem za ciebie skrzynkę wiskacza.
Nadia: Zakochałam się, gdy cię zobaczyłam...
Franz: W Wolfie też się zakochałaś gdy go zobaczyłaś.
Nadia: Też... gdyby nie Wolf, to bym zdechła wyskrobując z siebie serbskie bachory, ja tam byłam i widziałam kobiety... sama ledwo uciekłam...



Scena 17 - w mieszkaniu Franza.

Franz: Dawaj dalej...
Nowy: Co się stało? Kobita chciała mi głowę urwać...
Po wejściu do mieszkania Nowy zobaczył wódkę.
Nowy: O żesz ty... to po to mnie wyciągasz?!... A zresztą polej...
Po chwili.
Franz: Wiesz, jak trudno myśleć, że kobieta to też zwierzę?... Takie samo jak, córka psa...
Nowy: Suka?
Franz: Suka...
Nowy: To dlaczego jesteś z nią?
Franz: Bo cztery lata byłem w więzieniu. A tu mam dupę i mieszkanie, co nam Wolf wynajął.
Nowy: Wiesz, nie chcę cię wkurzać, ale wiesz, że widziałem Vogue z Angelą na okładce? Bardzo ładnie wyglądała.
Franz: No...
Nowy: Vogue, taki magazyn, wiesz, z Angelą, przecież byłeś z nią.
Franz: Waldziu, przepraszam ale weź ty się odpierdol ode mnie, co?
Nowy: No jej, Franz... przecież nigdy nie znajdziesz porządnej kobiety. Tak, bo ty szukasz w rynsztoku, tak. A ja moją Mariolkę zapoznałem w bibliotece...
Franz zaczyna się śmiać.
Franz: Tak?
Nowy: Tak.
Franz: A dziewicą była?
Nowy: A żebyś wiedział, że była.
Franz: A jak z nią, tego...
Nowy: Znaczy wiesz, jak żeśmy się poznali to była, no bo potem żeśmy się pokłócili. Ty weź przestań, dobra? To jest moja żona, żona!
Franz: Żona...
Nowy: Żona.
Wchodzi Nadia.
Franz: Wódki chcesz?
Nadia: Chcę.
Nowy: Cześć... ale ładnie wyglądasz, wiesz?
Nadia: Zawsze dobrze robi mi spacer.
Po chwili.
Nowy: No idę już, nie? Bo mi stara znowu będzie brzęczeć...
Franz: Trafisz sam, nie?
Nowy: No pewno.
Nowy wychodzi, a Nadia podchodzi do Franza.
Nadia: Nie poszłam do niego, spacerowałam...
Franz: Żałuję, że nie pamiętam jak to było pierwszy raz...
Nadia: Za dużo pijesz.
Franz: A... kiedy świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia...



Scena 18 - w samochodzie Nowego, w drodze do Terespola.

Wolf: Robiliście kiedyś interesy z Rosjanami?
Franz: Nie.
Wolf zwraca się do Nowego.
Wolf: No ty musiałeś, skoro robiłeś w motoryzacji...
Nowy: Jasne. Bardzo mili ludzie.
Wolf: Daj mi tę torbę, Franz.
Nowy: Po co jedziemy? Znów po próbną partię?
Wolf: Nie. Po pieniądze. Są trochę winni Sawczukowi. Odbierzemy je, zawieziemy do Warszawy, do banku, a Sawczuk otworzy konto.
Nowy: Ile?
Wolf: Dwadzieścia jeden milionów dolarów, w gotówce...
Podaje im broń.
Wolf: Więc może lepiej to weźcie, na wypadek gdyby nie wszyscy Rosjanie okazali się tak mili, jak twoi znajomi...
Nieco później. Gdy są już na miejscu.
Wolf: Gdy to załatwimy, to reszta jest łatwa jak kobiety...
Franz: Jak wchodzimy?
Nowy: Co wy? Poważnie myślicie, że coś nam grozi?
Wolf: Może niech lepiej nam dadzą tę forsę przelewem, na konto...
Franz: Jeden czeka w samochodzie z zapalonym silnikiem.
Nowy: Zgadzam się.
Franz: Ja wyjdę z bronią. Ty się witasz. Ilu ich będzie?
Wolf: Nie wiem, ze dwóch i księgowy.
Nowy: Franz? Powodzenia...



Scena 19 - w domu w którym mają odebrać pieniądze.

Ganz: Panowie Polacy do kogo?
Wolf: Sawczuk nas przysłał, do Jakuszyna.
Ganz: Jakuszyna? Jakuszyn!...
Woła głośno.
Ganz: Nie ma tu takiego. Masz, częstuj się.
Podaje Franzowi jedzenie.
Franz: Ja tylko szampan i kawior.



Scena 20 - kolacja w Nowotelu. Po odebraniu pieniędzy. Poszczególne dialogi.

Ganz: Powiedz Polak, chciałbyś mnie zabić?
Franz: Nie lubię Ruskich...
Ganz: Nikt z was nie lubi Ruskich. Nawet ci, co lizali nad dupę, nienawidzili nas.
Franz: Trudno kogoś kochać w takiej pozycji...
Po chwili.
Ganz: Byłeś kiedyś w Petersburgu?
Franz: Tak, kilka razy.
Ganz: Pięknie tam, prawda?
Ganz wstaje i śpiewa.
Ganz: Miasto nad Newą, miasto naszej chwały, słuchaj Leningradzie, o tobie śpiewać będę, swą pieśń serdeczną.
Po chwili przerywa i mówi:
Ganz: Gdyby włożyć w nie miliard dolarów, byłoby pięknie jak w tym, no...
Franz: Jak w Paryżu.
Ganz: Tam nie byłem... jest pięknie?
Franz: Tak jak w Petersburgu, wszędzie bogaci Rosjanie...
Ganz: Czy wszyscy Rosjanie są bogaci? Nie, Polak. U nas jest nędza. Ludzie zarabiają po dwa dolary. Myślisz, że nie chciałbym żyć uczciwie? Że nie pęka mi serce, jak jestem tu jak ten zbój przy drodze?... Ale nędza, nędza to grzech pierworodny...

Jakuszyn: Zadzwoniłeś do Sawczuka, że wszystko w porządku?
Wolf: Nie. Zadzwonię o północy.
Jakuszyn: Pamiętasz tego porucznika, który bawił się granatem?
Wolf: Nie było mnie wtedy w krainie.
Jakuszyn: Sawczuk wbił ten granat porucznikowi do gardła, wybijając mu przy tym wszystkie zęby, a potem wyciągnął zawleczkę... z Sawczukiem nie ma żartów.
Wolf: Wiem... wszyscy o tym wiedzą.

Ganz: Masz kobietę? Prawdziwą kobietę, nie taką jak te kurwy... Taką żeby czekała, kochała, rodziła dzieci...
Franz: Mam taką, na oku...
Ganz: Upatrzyłeś sobie już taką?
Franz: Rozglądam się.
Ganz: Wypijmy za tę, którą sobie upatrzyłeś. Jak ma na imię?
Franz: Nadia.
Ganz: Mam córkę Nadię... piękna dziewczyna. Kiedy miała piętnaście lat, ciągnęli ją do Nowego Jorku na modelkę, ale nie puściłem!
Franz: Poznasz mnie z nią?
Ganz: Nie, Polak. Ona nie jest dla takich jak my. Jest porządna. Pij...



Scena 21 - w samochodzie Nowego.

Nowy: O Jezu, ale mnie łeb... no mili ludzie, tylko trochę za dużo piją.
Wolf: Zamknij się i przestań mnie podkurwiać!
Nowy: Wolf, nie krzycz, to ciecze możesz.
Wolf: Stul pysk, kurwa! Przynajmniej usiądź, a nie leżysz jak wydymana kurwa.
Nowy: Czego się czepiasz?
Wolf: Jeszcze się pytasz, gnoju?! Miałeś kurwa nie pić, sam się zgłosiłeś. Miałeś nie pić, pilnować kapusty... miałeś kurwa pilnować 21 milionów pierdolonych dolarów. Miałeś ich nie spuścić z oczu, a nie urżnąć się i dymać małolaty...
Nowy: No co się przychrzaniasz?! Zginęło coś?! Położyłem torby pod nią, to jak mogły zginąć?!
Wolf: Miałeś kurwa pilnować tych pieniędzy, a nie się na nich rżnąć!! Co ty kurwa jesteś?! Pierdolony amator dzieci?!
Nowy: Weź się, jakich dzieci?!... Zwykła dziwka!...
Wolf: Nie na moich pieniądzach!
Nowy: Ty co się przychrzaniasz, a ta twoja Golka to ile ma lat? Jedenaście?
Franz: Ona nie jest jego...
Nowy: Ty Franz tu się nie wpierdalaj między wódkę, a zakąskę, bo coś powiem...
Franz: To mów...
Wolf: Stul pysk, kurwa!
Nowy: Boisz się, nagle się przestraszyłeś chojraku, że mu powiem, co?!
Franz: A co mi powiesz?
Wolf: Co ty mi tu kurwa pieprzysz?! Wytrzeźwiej! Chociaż i od tego nie zmądrzejesz, bo przecież to niemożliwe, jak ktoś ma dziedzicznie syf zamiast mózgu.
Nowy: Ty nie mów tak do mnie, bo się sam doprosisz! Zobaczymy czy będziesz taki twardy, jak się Franz dowie?!
Franz: Czego się dowiem?
Wolf: A se kurwa myślisz, że co? Że mu zależy?! Że jest takim samym głupim gnojem jak ty?!
Franz: Na czym mi kurwa zależy?!
Wolf: Ja ją kupiłem od serbskiego kaprala za butelkę marnej whisky, a sprzedałem mu za karton... to na czym ma mu kurwa zależeć, jak i tak przepłacił?!
Franz: Kupiłem ją i jest moja.
Nowy: Twoja?! Nie rozśmieszaj mnie! Rżnie się z nim, jak ty stoisz za drzwiami! Ta twoja cholerna Nadia! Rozumiesz? Gdy my gadamy przed domem, to ona w środku ciągnie mu! Zadowolony jesteś?! I ten bydlak mi zarzuca, że się przespałem z szesnastoletnią kurwą, co sprzedaje dupę na ulicy od siódmego roku życia! No, nie!...
Wolf: Miałeś matkojebco pilnować pieniędzy!
Po chwili jakiś samochód uderza w nich
Wolf: Co, pijany?
Jakuszyn i jego ludzie zaczynają do nich strzelać.
Wolf: Franz. Franz! Bierz forsę i skacz. Bierz kurwa forsę i skacz!
Nowy: Jedź dalej! Za zakrętem zawsze stoją gliny!!
Wolf: No i co im kurwa powiem?! Skacz, Franz! Nowy, kurwa mać! Na co czekasz?! Strzelaj!
Nowy: Co?
Wolf: Strzelaj skurwysynu!



Scena 22 - w rozbitym samochodzie.

Wolf: Wstawaj. Wstawaj, jak chcesz żyć!
Nowy: Zostaw mnie, ja już nie żyję...
Wolf: Wstawaj kurwa! Bo ci zapierdolę!!
Nowy: Odwal się! Dam se radę!



Scena 23 - w zabudowaniach. Ludzie Jakuszyna trzymają Nowego.

Jakuszyn: Wolf! Wolf nie strzelaj, bo go zabijemy. Gdzie pieniądzę?
Wolf schował się za workami z piaskiem, wraz z Ganzem, którego postrzelił.
Wolf: Sawczuk was zabije.
Jakuszyn: Tak?... Na razie to on o niczym nie wie. Powiedziałeś mu, że dostałeś pieniądze? Wolf, to dwadzieścia jeden milionów, starczy dla wszystkich...
Wolf: Ty już nie żyjesz! Znasz Sawczuka, lepiej strzel sobie w łeb.
Jakuszyn: Wolf... nie żal ci młodego życia?
Wolf zadaje Ganzowi kilka ciosów nożem.
Jakuszyn: Ganz, co z tobą? Ganz!!
Wolf: Wszystko w porządku, jeszcze żyje.
Jakuszyn: Wolf, gdzie pieniądze?
Ludzie Jakuszyna biorą Nowego.
Wolf: Zostawcie go!
Jakuszyn: Gdzie pieniądze?! Wolf!
Wolf: Nie dotykajcie go, bo was pozabijam!
Jakuszyn: Tak? Pokaż jak to robisz...
Nowy: Franz!!! Franz!!! Franz!!! Franz, nie zostawiaj mnie, no!... Wolf, nie pozwól im odrąbać mi ręki, proszę cię, oddaj im te pieniądze, Wolf...
Jakuszyn: Oddaj mi pieniądze!
Nowy: Wolf!! Oddaj im pieniądze, bo mi odrąbią rękę! Kurwa, słyszysz?...
Jakuszyn: To było na zakąskę, potem będzie druga ręka, a potem łeb...
Nowy: Wolf!! Kurwa! Oddaj im pieniądze!...
Odcinają Nowemu łopatą prawy kciuk. Po chwili pojawia się Franz z dwoma pistoletami.
Franz: Czekaj! Ja mam pieniądze!
Wolf: Franz. Stój kurwa! Bo cię zastrzelę!
Franz: Puść go, ja mam pieniądze!
Wolf: On kłamie! Ja mam pieniądze!
Franz: To pokaż kurwa, jak masz!
Nowy: Odrąbali mi kciuk! Franz, błagam cię, oddaj im pieniądze... to Franz wyskoczył z pieniędzmi, on je schował...
Wolf: Kłamie! Chce uratować rękę!
Jakuszyn: Rąb...
Wolf wychodzi trzymając za kark Ganza.
Jakuszyn: Zostaw, on nie żartuje. To mój człowiek.
Wolf wykuwa oko Ganzowi.
Wolf: Ja nie żartuję. Puść naszego, a oddam ci twojego.
Jakuszyn: Ganz? Czy Wolf ma pieniądze?
Ganz: Moje oczy, nic nie widzę...
Jakuszyn: Spokojnie Ganz. Widzisz pieniądze u Wolfa?
Ganz: Niczego nie widzę.
Jakuszyn: Kurwa! Ganz! Kto ma pieniądze?!
Franz: Opanuj się kurwa i powiedz, że Wolf nie ma pieniędzy, póki jeszcze możesz, człowieku!
Wolf: Franz, kurwa! Najpierw jego zastrzelę, a potem ciebie rozwalę!!
Jakuszyn: Ganz!!!
Ganz: Wolf nie ma pieniędzy, ja nie mam oka...
Wolf podcina mu gardło, Franz strzela do Jakuszyna i jego ludzi i zabija ich.
Nowy: Odrąbali mi kciuk, kacapy jebane, odrąbali mi prawy kciuk! Boże... co ja zrobię bez kciuka?...
Franz: Będziesz się trzepał lewą ręką...



Scena 24 - w apartamencie Sawczuka.

Sawczuk: No, napijmy się... należy się wam premia. Przekaż to Nowemu.
Podaje Franzowi działkę dla Nowego.
Sawczuk: Jutro otwieram rachunek w banku. Jesteście wolni, możecie odsapnąć. Ty zostaniesz u mnie.
Franz: Dziękuję...
Sawczuk: Wieczorem finalizujemy kontrakt w Radomiu. Towar na statek, a my mamy samolot do Aten.
Franz: A dalej?
Sawczuk: Dalej Tirana... na początek Tirana. Potem Kossowo, no i powiedzmy Sarajewo.
Franz: Po co mi to mówisz?
Sawczuk: Traktuję to jak egzamin. Jeśli się uda, Serbowie zamówią śmigłowce, czołgi, broń. To już miliardowy interes...
Franz: A jeśli Serbowie zwyciężą?
Sawczuk: Będziemy dostarczać broń Bośniakom, Chorwatom, wszystkim... będziemy lepsi od Chińczyków... Ludzie zabijali się od zawsze... z powodu seksu, pieniędzy, dla władzy... dlaczego na tym nie zarobić? Nie chcesz zarobić?
Franz podchodzi do niego, kładzie mu dłoń na ramieniu i cicho mówi:
Franz: Ja chcę... spać...



Scena 25 - w domu Nowego.

Franz: Nie wiedziałem, że palisz...
Nowy: A wiedziałeś, że jestem mordercą?
Franz: Kogo zabiłeś?
Nowy: Jakiś tam... czterech czy pięciu Ruskich...
Po chwili dodaje:
Nowy: Zabiliśmy czterech ludzi, kurwa rozumiesz to bydlaku, czy w ogóle nic do ciebie nie dociera?! I pierdolę czy to byli bandyci, czy nie! Zabiliśmy czterech ludzi! Kurwa!... A ty rano wstajesz i golisz się normalnie, to ja chyba mogę zapalić, nie?
Franz: Nie goliłem się...
Nowy: Ha... i co mi jeszcze powiesz? Zimno jest?
Franz podaje mu plik pieniędzy.
Franz: Premia za utratę zdrowia. A tych czterech to ja zabiłem, bo inaczej obcięliby ci ten durny łeb...
Franz nachyla się nad nim i wypowiada słynne słowa:
Franz: Nie mów mi kurwa nic o zabijaniu... bo coś o tym wiem... nie mów mi kurwa co jest dobre, a co złe... zostaw to... Sądowi Ostatecznemu... będę w piekle, co?... tu jest tak dużo lepiej? Waldziu... nigdy nikomu nie rób krzywdy... zostaw to mnie...
Nowy: Po co strzelałeś? Żeby im było lżej? Po co to wszystko?...
Franz: Chcesz znać prawdę?
Nowy: O co ja kurwa pytam? O kurs dolara?...
Franz: Poczekałeś na mnie kiedy wyszedłem z więzienia...
Nowy: Co ty, pedał jesteś?
Franz cicho mówi:
Franz: Nie, kolega...



Scena 26 - w domu Nowego, w nocy.

Mariola: Gdzie znowu?! Kto to był?
Nowy: Franz, muszę iść.
Mariola: Na wódkę?!
Nowy: Nie kurwa, na dziwki...
Mariola: Nigdzie nie pójdziesz!
Nowy: Daj spokój, to poważna sprawa.
Mariola chwyta się go i zagradza mu drogę.
Mariola: Chcesz się rżnąć? To mnie rżnij... w domu masz! Gdzie cię nosi?!
Nowy: Przestań kobito, to nie są żarty! Puszczaj, puszczaj!
Nowy uderza ją i po chwili dodaje:
Nowy: Franz nie ma racji, wy nie jesteście złe, wy jesteście tylko bezdennie głupie!



Scena 27 - w lokomotywie.

Franz: Jak? Wszystko gotowe?
Maszynista: Jasne, panie kierowniku, wszystko gra.
Franz: To ruszaj pan.
Maszynista: To nie zaprzęg, zawiadowca musi...
Franz przykłada mu pistolet do głowy.
Franz: Ruszaj tym dyliżansem, kierowniku, bo ci łeb rozpieprzę w kawałki... i nie rób żadnych głupstw. Dzieci masz?
Maszynista: Prawie dorosłe.
Franz: To myśl o nich. Ruszaj, ostro.
Chwilę później Franz strzela do mężczyzny, który chciał wskoczyć do lokomotywy.
Franz: Rozumiesz? To jedź...
Nieco później, maszynista uderza Franza łopatą.
Franz: Ty głupi kurwa jesteś, czy co? Mam cię zabić, żebyś zrozumiał?! Rzuć tę łopatę. Tylko nie we mnie... Gdzie jest hamulec?
Maszynista: Tu. To, albo to.
Franz: Wysiadaj pan, no już.
Maszynista wyskakuje z lokomotywy.



Scena 28 - o świcie przy wysadzonym pociągu. Franz i Wolf siedzą oparci do siebie plecami.

Wolf: Zwariowałeś, nie?
Franz: Nie wiem... jak szyja?
Wolf: Wykrwawię się na śmierć, a ty?
Franz: Będę żył.
Wolf: Sawczuk cię zabije...
Franz: Zadzwoń do Nadi, niech cię stąd zabierze, zanim się wykrwawisz...
Podaje mu telefon komórkowy.
Wolf: Franz... szkoda mi ciebie....
Franz: To jest nas dwóch.



Scena 29 - w apartamencie Sawczuka. Franz wchodzi do niego z bronią.

Sawczuk: Jestem dyplomatą. Przedstawicielem demokratycznej Rosji.
Franz: Ja jestem nikim, wyrywam tylko chwasty...
Sawczuk: Nie rozumiem.
Franz: Chwasty, co przeszkadzają żyć drugim...
Sawczuk: Mam immunitet dyplomatyczny. Współpracuję z waszym rządem i to zupełnie legalnie, panie oficerze Franz...
Franz: To mój kolega jest oficerem, ale... on nie może cię złapać, bo stracił kciuk i nie może chwytać...
Sawczuk: Franz... krótko, kto cię kupił?
Franz: Ja też myślę, że każdy ma swoją cenę...
Sawczuk: A jaka jest twoja?
Franz: Chciałbym, żeby taka jedna mnie kochała...
Sawczuk patrzy na swój pistolet leżący niedaleko.
Franz: Nie rób tego, to ma być egzekucja... nie chcę cię zabijać w samoobronie.
Sawczuk: Dlaczego?
Franz: Dlaczego? Powiem ci dlaczego... bo nie podobają mi się niusy w telewizji... i wiesz, myślę, że to jest twoja wina...
Sawczuk: Moja śmierć niczego tu nie zmieni. Wydaje ci się, że jesteś taki dobry. Ale jest tak tylko dlatego, że ja jestem taki zły... beze mnie jesteś niczym... ty to ja, taki układ... raj-piekło, Bóg-Szatan, dobro-zło, tak było i tak będzie, my albo oni...
Franz strzela do Sawczuka. Tamten rusza się jednak, Franz przyczołguje się do niego i mówi:
Franz: A jeśli Boga nie ma, to z ciebie za Szatan?
Strzela mu w serce.



Scena 30 - ucieczka z hotelu.

Nadia: Franz, proszę cię, wstań...
Na piętrze zebrała się grupa ludzi.
Nowy: Rozejść się! Co jest kurwa, co jest?! Krwi nie widzieliście?!!.... Do tyłu! Do tyłu! No do tyłu mówię! Franz, odłóż broń...
Franz: Nieee...
Nowy: Kurwa, rzuć broń, no...
Franz: Nieee!...
Nowy: Rzuć broń, Franz!
Franz: Nieee!... Nieee!...
Nowy: Rzuć!
Po chwili zwraca się do ochrony.
Nowy: Gdzie kurwa?!
I znów do Franza.
Nowy: Stój, stój, stój... stój, mówię ci, no... Stój, kurwa twoja mać! Stój bo cię zajebię!!
Znów do ochrony.
Nowy: Spierdalać wszyscy już! Wszyscy na sam dół!
Znów do Franza:
Nowy: Ja cię nie puszczę, słyszysz?! Błagam cię, Franz! Zastrzelę! Franz, przecież ja nie mogę cię puścić, rozumiesz?! Jeszcze jeden krok! Ani kroku, bo cię zastrzelę jak psa, Franz... ja nigdy do nikogo nie strzelałem...



Scena 31 - Franz pije Tequile i dzwoni do Nowego.

Nowy: Tak...
Franz: Nowy?
Nowy: Franz? Gdzie jesteś?
Franz: Coś tak jakby w raju...
Nowy: Czekaj, czekaj, zaraz... ty, przecież Sawczuk wziął od Ruskich 21 baniek, a za broń dał 20. Gdzie reszta?
Franz: Ha, ha, ha... Nowy, mam kłopoty z Nadią, zakochała się w moim bracie.
Nowy: Dobra... co zrobisz?
Franz: Chyba mu ją sprzedam, za dwie skrzynki whisky...
Nowy: Ty, Franz, a wtedy w hotelu, jakbym cię nie puścił... strzeliłbyś?
Franz: Czekaj... niech się zastanowię...
Franz wyłącza telefon i idzie do Nadii.

Tekst opracowany przez Mefisto.

Plik znajduje sie na stronie KMKKP prowadzonej przez MeW@sH`a